sobota, 15 kwietnia 2017

Od Scarlett

Tata zaprowadził mnie do Akademii już wczorajszego ranka. Uznał że jako walkira muszę nauczyć się nad sobą panować. Cass płakała. Sama zapierała się rękami i nogami - byle tylko tam nie trafić. Rzadko przemieniałam się w swoje drugie ja... Bardziej korzystałam z mocy jakimi mnie obdarzono. Już trzy razy wykryłam kłamstwa Dominica, ale nadal milczałam. No i... Wiedziałam o czym myśli dyrektor. Współczuje biedaczkowi. Wstałam z łóżka. Uważam że wybrałam sobie dość ładny pokój na te kilka lat. Ubrałam się w białą bluzkę, czarne leginsy, czerwone tenisówki i czarną, skórzaną kurtkę. Postanowiłam trochę się rozejrzeć przed lekcjami. Było około godziny 4 nad ranem więc chyba nic nie zaszkodzi zrealizować mój plan. Śniadanie jest dopiero za dwie godziny. Zamknęłam za sobą pokój. Nie za bardzo wiedziałam gdzie się udać. Skręciłam w prawy korytarz. Wydał się lepiej oświetlony od lewego. Nagle usłyszałam ciche przekleństwo. Stanęłam jak wryta i czekałam na nieuniknione spotkanie z inną osobą. Zza rogu wyłonił się...
Ktoś odpisze?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz