Przewróciłam się na drugi bok, słońce dalej świeciło mi prostu w twarz. Jęknęłam zakrywając dłonią oczy, pobudka to chyba najgorsza część dnia. Po paru minutach zwlekłam się z łóżka, siadając na krawędzi. Moje ciało stanowczo odmawiało dzisiaj posłuszeństwa, najchętniej położyłabym się znowu do cieplutkiej pościeli. Przetarłam dłońmi twarz starając się rozbudzić, na nic były moje starania. Wolnym krokiem skierowałam się do łazienki by wziąć zimny prysznic i przygotować się na dzisiejszy dzień. Wzrokiem mimowolnie przesunęłam po obszernym lustrze. W odbiciu ukazała mi się wysoka dziewczyna o zaspanym spojrzeniu. Zdjęłam ze swojego ciała piżamę, a następnie weszłam do kabiny prysznicowej. Zimna woda była doskonałym przyjacielem, jeżeli chodzi o poranne wstawanie. Od razu poczułam się lepiej, lodowate krople usadzały się na moich ramionach i obojczyku. Umyłam się ulubionym owocowym żelem do mycia, a włosy potraktowałam szamponem i odżywką. Gdy wyszłam z łazienki odświeżona z wysuszonymi włosami, skierowałam się do szafy. Na dworze nie było jakoś cudownie ciepło, więc zrezygnowałam z moich ulubionych krótkich spodenek i bluzek na ramiączkach. Po dosyć krótkim namyśle wybrałam luźniejsze ubrania, a następnie zarzuciłam czarną torbę na ramię z najpotrzebniejszymi rzeczami. Dzisiejszy dzień chciałam spędzić włócząc się po ogrodzie czytając książkę, na wszystkie sprawdziany czy kartkówki zakuwałam cały wczorajszy wieczór.
~~*~~
Wybrałam sobie miejsce z dala od natarczywych uczniów naszej Akademii. Usadziłam się na murku, następnie wyciągnęłam książkę. Wypożyczyłam ją z biblioteki już wiele dni temu, jednakże dopiero teraz czas mi pozwolił. Rozejrzałam się po okolicy. Słońce otulało otoczenie, rośliny budziły się do życia. Zielonkawe pąki drzew zmieniały się w różowawe kwiecie, które miało niebawem obsypać cały ogród. Uśmiechnęłam się sama do siebie przyglądając się fontannie z pluskającą wodą. Lubiłam przebywać w tej części Akademii – było tu na ogół dosyć spokojnie, czego nie można powiedzieć o innych częściach szkoły. Uwierzycie, że w tamtym roku grupka uczniów zaczęła produkować amfetaminę w jakimś schowku? Oczywiście plan ich spalił się na panewce, ponieważ jacyś nauczyciele ogarnęli co się święci. Westchnęłam odrzucając wspomnienia na bok, przyszłam tu poczytać a nie wspominać stare dzieje. Otworzyłam książkę na pierwszej stronie i rozpoczęłam swoją przygodę z Scarlett – główną bohaterką. Tak mnie ta powieść wciągnęła, że nawet nie zauważyłam, że ktoś usiadł koło mnie.
<Ktoś coś? Może jakiś chłopak :”D?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz