poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Od Connor'a CD Maxine

Dziewczyna przejechała dłonią po klawiszach.
-Ja kiedyś grałem - powiedziałem cicho - Ale to była zbyt duża presja.
Maxine przekręciła głowę lekko na bok. Zupełnie jakby chciała zapytać o co mi chodzi. Wstałem z ławeczki i usiadłem na krześle przy biurku Maxine tak jak wczorajszej nocy. Leżało tam kilka zeszytów i książek.
-Kto? - zapytała.
-Kto co? - zmarszczyłem brwi.
Maxine westchnęła i wzięła głęboki oddech.
-Presja. Kto ją wywierał? - odparła.
Wzruszyłem ramionami. Nie chciałem o tym mówić... na serio. Nie należało to do przyjemnych rzeczy. Udałem nagłe zainteresowanie lampą, ale chyba nie wyszło. Blondynka zrozumiała że warto by było zmienić temat. Około godziny szóstej byliśmy tak zmęczeni, iż położyłem się obok Maxine. Tej sytuacji jednak nie można było uznać za dziwną, bo po chwili Max próbowała udusić mnie kołdrą. Kopałem na ślepo, ale Bogu dzięki nic nie stało się anielicy. Uwolniłem się i teraz to ja zaatakowałem. Ze śmiechem turlaliśmy się po podłodze. Przerwało nam pukanie.
-Maxine? - to była Scarlett - Jest u ciebie Connor? Nigdzie nie mogę go znaleźć.
Wymieniliśmy spojrzenia.
-Nie! - wykrzyknęła Maxine.
Usłyszeliśmy oddalające się kroki mojej kuzynki. Zaczęliśmy się gorączkowo śmiać. Chyba dostaliśmy głupawki.

Maxine?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz