Pobiegłam za tajemniczymi chłopakami. Connor został w tyle ze znakiem zapytania wymalowanym na twarzy.
-Ja wam powiem kim jestem. I nie obchodzi mnie to jak zareagujecie. Jesteśmy w jednej Akademii, wkrótce zaczniemy lekcje. Wtedy i tak wszystko wyjdzie na jaw - wysapałam - Jestem walkirią.
Nie zatrzymali się. Choć w tej chwili bardzo chętnie zobaczyłabym miny Brooklyna i jego przyjaciela. Zatrzymałam się i pozwoliłam im odejść. Skoro nie chcą mówić to ich problem. Ja przynajmniej jestem szczera. Dobiegł do mnie Connor, jako koń. Zamienił się w człowieka, a ja w milczeniu słuchałam trzasku jego kości.
-No i cośty najlepszego wykombinowała, Scarlett Montgomery - pokręcił głową.
-Prawdę - powiedziałam.
Ponownie odeszłam od kuzyna. Pobiegłam do swojego pokoju. Zatrzasnęłam drzwi. Rzuciłam się na łóżko. Nie miałam co ze sobą zrobić. Postanowiłam więc... poczytać jedną z książek zabranych kuzynowi. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam, a tam ujrzałam... Brooklyna.
Brooklyn?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz