sobota, 15 kwietnia 2017

Od Maxine

Ten dzień należał do jednych z cieplejszych. Już z samego rana pierwsze promienie słońca zachęcały do wyjścia na dwór. Z braku lepszych zajęć postanowiłam trochę się przewietrzyć. Ubrałam czarne rurki, trampki i szarą, z wyciętymi bokami koszulkę. Jednak burczący brzuch było słychać na kilometr, a ja nie chciałam zwracać na siebie uwagi. Tak więc trzymając się w pasie, zaczęłam zakradać się do kuchni. Podczas gdy ja się rozglądałam, nie zdawałam sobie sprawy, że ktoś może stać przede mną. Nagle poczułam jak w coś uderzam. Szybko postawiłam nogę do tyłu, żeby nie zaliczyć bliskiego spotkania z podłogą. Uniosłam głowę i spojrzałam teraz przed siebie. 
- A gdzie to się ucieka?- spytał stojący naprzeciwko mnie chłopak.
- Nigdzie. Po prostu zgłodniałam- wyprostowałam się robiąc minę niewiniątka.
- Jasne jasne- pokręcił z dezaprobatą głową.
Przewróciłam jedynie oczami i wyminęłam go. Teraz z większą ostrożnością zmierzałam w stronę kuchni. Gdy się już tam znalazłam od razu przystąpiłam do zrobienia sobie jakiejś porządnej kanapki. Po skończonym posiłku powoli wyszłam na zewnątrz. Słońce już powoli wschodziło, a wokół unosiła się mgła. Cudowny widok. Żeby nie nabierać podejrzeń w razie gdyby ktoś się tutaj kręcił, wybrałam się do ogrodu. Wreszcie poczułam się bezpieczna. Już chciałam wzbijać się do lotu, rozwinęłam skrzydła, kiedy to powstrzymał mnie czyiś głos. Zza rogu wyłonił się ten sam chłopak, na którego wcześniej wpadłam.
- A gdzie to się wybieramy?- spojrzał na mnie zakładając ręce.
- Śledzisz mnie?- uniosłam jedną brew, patrząc na niego.
- Nie no skądże znowu. Posądasz mnie o takie rzeczy?- udawał zbulwersowanego.
- Nie, siebie śledzę, wiesz?- westchnęłam biorąc głęboki oddech- No chyba że jestem w błędzie i to czysty zbieg okoliczności. 

<Jakiś chłopiec?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz