środa, 19 kwietnia 2017

Od Alexy'ego cd Thýella'i


Dziewczyna zaskoczyła mnie swoim zachowaniem. Czułem jej skrępowanie i... Ciężko mi określić... Uśmiechnąłem się do niej. Dzień bez wpadnięcia na kogoś na mnie dniem straconym. Amy z tą jej miłością do obcasów przynajmniej raz dziennie hamowała na moich plecach, więc dziś aby bilans się zgadzał zastąpiła ją owa dziewczyna.
- Nic się nie stało, zdarza się. Średnio codziennie ktoś na kogoś wpada, więc nie przejmuj się. 
- Jednak chciałam przeprosić cię należycie. Powinnam trochę bardziej uważać -powiedziała dalej unikając mojego wzroku i wyciągając ręce jeszcze bardziej przed siebie.
- Dziękuję -powiedziałem przyjmując od niej prezent. - Pierwszy dzień w akademii?
- Aż tak widać? -zapytała krzywiąc się lekko.
- Po prostu mam dobrą pamięć do twarzy, a jednak ciebie nie pamiętałem. Poza tym, pierwszego dnia sporo osób nie może zdążyć na lekcje.
- W moim przypadku, to nie kwestia pierwszego dnia, a tego że ciężko mi nie zaspać -odpowiedziała z lekkim uśmiechem. -Jednak masz rację, dziś był mój pierwszy dzień.
- To przynajmniej ciekawie go zaczęłaś. Tak w ogóle, to jestem Alexy. Czy też poprostu Alex -powiedziałem wyciągając w jej kierunku dłoń.
- A ja jestem Thýella -powiedziała podnosząc wzrok i ściskając moją rękę. - A w pudełku nie ma żadnej płapki, więc możesz je bezpiecznie otworzyć.
Uśmiechnąłem się lekko do niej i rozwiązałem wstążkę na podarunku. W środku znajdowały się najlepsze ciastka jakie ostatnio jadłem.
- Za takie tak świetnie wypieki to możesz wpadać na mnie codziennie - powiedziałem na co zaśmiała się lekko. -Naprawdę są świetne.
-Dziękuję, zastanawiałam się co mogę ci dać w ramach przeprosin i wymyśliłam to...
W tym momencie dziewczyna urwała patrząc pod nogi. Najwidoczniej Blue znudziło się samotne bieganie w poszukiwaniu najciekawszych zapachów i postanowiła przypomnieć o swoim istnieniu, na zmianę opierając się przednimi łapami o nogi dziewczyny oraz skacząc we wszystkie strony. Złapałem psa za szelki i przyciągnąłem do siebie, zapinając smycz. Zwierzę nie przejęło się tym w ogóle i zaczęło się tarzać w trawie. Czyli jutrzejszą kompiel psa przekładamy na dziś.
- Teraz to ja przepraszam za tego urwisa. Ciągle nie mogę jej tego oduczyć, ale cóż... Podobno zwierzęta upodabniają się do swoich właścicieli... Jak tak, to będzie bardzo oporna jeśli chodzi o naukę... Dobra, chyba czas wracać, bo nas noc zastanie.
Na dworze z minuty na minutę zaczynało robić się coraz ciemniej. Słońce było ledwo widoczne znad horyzontu, gdzie ustępowało miejsca nadchodzącej nocy. Ruszyliśmy w stronę akademii.
<Thýella?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz