Dziewczyna zaskoczyła mnie swoim zachowaniem. Czułem jej skrępowanie i... Ciężko mi określić... Uśmiechnąłem się do niej. Dzień bez wpadnięcia na kogoś na mnie dniem straconym. Amy z tą jej miłością do obcasów przynajmniej raz dziennie hamowała na moich plecach, więc dziś aby bilans się zgadzał zastąpiła ją owa dziewczyna.
- Nic się nie stało, zdarza się. Średnio codziennie ktoś na kogoś wpada, więc nie przejmuj się.
- Jednak chciałam przeprosić cię należycie. Powinnam trochę bardziej uważać -powiedziała dalej unikając mojego wzroku i wyciągając ręce jeszcze bardziej przed siebie.
- Dziękuję -powiedziałem przyjmując od niej prezent. - Pierwszy dzień w akademii?
- Aż tak widać? -zapytała krzywiąc się lekko.
- Po prostu mam dobrą pamięć do twarzy, a jednak ciebie nie pamiętałem. Poza tym, pierwszego dnia sporo osób nie może zdążyć na lekcje.
- W moim przypadku, to nie kwestia pierwszego dnia, a tego że ciężko mi nie zaspać -odpowiedziała z lekkim uśmiechem. -Jednak masz rację, dziś był mój pierwszy dzień.
- To przynajmniej ciekawie go zaczęłaś. Tak w ogóle, to jestem Alexy. Czy też poprostu Alex -powiedziałem wyciągając w jej kierunku dłoń.
- A ja jestem Thýella -powiedziała podnosząc wzrok i ściskając moją rękę. - A w pudełku nie ma żadnej płapki, więc możesz je bezpiecznie otworzyć.
Uśmiechnąłem się lekko do niej i rozwiązałem wstążkę na podarunku. W środku znajdowały się najlepsze ciastka jakie ostatnio jadłem.
- Za takie tak świetnie wypieki to możesz wpadać na mnie codziennie - powiedziałem na co zaśmiała się lekko. -Naprawdę są świetne.
-Dziękuję, zastanawiałam się co mogę ci dać w ramach przeprosin i wymyśliłam to...
W tym momencie dziewczyna urwała patrząc pod nogi. Najwidoczniej Blue znudziło się samotne bieganie w poszukiwaniu najciekawszych zapachów i postanowiła przypomnieć o swoim istnieniu, na zmianę opierając się przednimi łapami o nogi dziewczyny oraz skacząc we wszystkie strony. Złapałem psa za szelki i przyciągnąłem do siebie, zapinając smycz. Zwierzę nie przejęło się tym w ogóle i zaczęło się tarzać w trawie. Czyli jutrzejszą kompiel psa przekładamy na dziś.
- Teraz to ja przepraszam za tego urwisa. Ciągle nie mogę jej tego oduczyć, ale cóż... Podobno zwierzęta upodabniają się do swoich właścicieli... Jak tak, to będzie bardzo oporna jeśli chodzi o naukę... Dobra, chyba czas wracać, bo nas noc zastanie.
Na dworze z minuty na minutę zaczynało robić się coraz ciemniej. Słońce było ledwo widoczne znad horyzontu, gdzie ustępowało miejsca nadchodzącej nocy. Ruszyliśmy w stronę akademii.
<Thýella?>
środa, 19 kwietnia 2017
Od Alexy'ego cd Thýella'i
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz